Imieniny: Arety, Marty i Marcina

RSS

Biuletyn Informacji Publicznej

A+ A-

Logo oficjalnego serwisu internetowego Urzedu Miasta Sieradz

Stanisława Halina Olbińska

Stanisława Halina Olbińska  (ur. 1954r.) mieszka w gminie Klonowa. Kilka lat temu zaczęła pisać wiersze dla dzieci. Przybliża w nich realia życia na wsi, opisuje piękno natury, uroki poszczególnych pór roku. Jej wiersze zawierają również treści dydaktyczne – autorka uczy młodych czytelników dbałości o otaczająca przyrodę, szacunku dla innych ludzi, przestrzega przed nałogami.

Wydała dwie książki dla dzieci: „Bajeczne sny” i „W naszym lesie”

  

Zima

Dziś na dworze zawierucha,

śnieżek z wiatrem w okna dmucha.

Dzieci już na to czekają

i śnieżny puszek witają. 

 

„Rękawiczki ubierzemy,

buzie szalem zakryjemy.

My się zimy nie boimy,

chętnie śniegiem się bawimy.

 

Biały puszek spada z nieba,

a nam właśnie śniegu trzeba.

Do zabawy wielu nas

w ten piękny, zimowy czas.”

 

 

Wróg zdrowia

 

Wódka, narkotyk, papieros

każdemu z was pogmatwa los.

Nie zażywaj nigdy tego

i nie niszcz zdrowia swojego.

 

W gardle drapie, że aż pali.

Płuca twoje dym osmali.

I nowotwór zjeść je może -

nikt ci wtedy nie pomoże.

 

Jeśli głowa twa niepusta,

nie bierz papierosa w usta!

Bo zdrowie jedno każdy ma -

kto jest mądry, ten o nie dba. 



Nutki na smutki

 

Pada, pada dziś,

lepiej w domu być.

Smucą się dzieci,

z nieba deszcz leci.

 

Zawsze na smutki

dobre są nutki.

Kto sobie nuci,

ten się nie smuci.

 

Już dzieci wiedzą,

w pokoju siedzą.

Piosenki nucą

i się nie smucą.

 

Zawsze na smutki

dobre są nutki.

Kto sobie nuci,

ten się nie smuci. 

 

Chore dzieci

 

Kicha Franuś i Justyna,

teraz czeka ich pierzyna.

W domu każdy dzisiaj powie,

że zepsuło im się zdrowie.

 

Gdy twój nos już katar łapie,

gdy cię chrypka w gardle drapie,

gdy się nocą już nie zaśnie,

to złapałeś grypę właśnie.

 

Jesteś chudym czy grubasem,

nie da się grypy zbić pasem.

Zbijać trzeba właśnie lekiem,

pić też miód z gorącym mlekiem.

 

Nie zabawisz się z nią w berka,

nie dasz grypie też cukierka.

Masz chorobę z wirusami,

zniszczyć trzeba ją lekami.

 

Dzwoni mama po doktora,

bo rodzinka cała chora.

Wszyscy w łóżkach chorzy leżą

i gorączkę sobie mierzą.

 

Doktor torbę ciężką niesie,

zaraz ulgę im przyniesie.

Obok łóżka doktor staje,

chorym leki już podaje.

 

Gdy się grypie dałeś złapać,

to za późno teraz płakać.

I nie wychodź spod pierzynki,

pij malinki i cytrynki.

 

Łakomczuch

 

„Proszę, jak wyglądam ładnie,

zjadam wszystko co popadnie.

Dużo mogę naraz zjeść,

kanapeczek nawet sześć.

 

Dużo mięsa i kiełbasy,

makaronu, chleba, kaszy.

Rosół, co ma dużo oczek,

a najlepszy to jest boczek.

 

Hot-dog, pizza - to jest to!

Lodów zjeść mogę nawet sto.

I ziemniaków garnek cały,

co na stole z sosem stały.

 

Taki duży jest mój brzuszek,

zjadłem na raz koszyk gruszek.

W swoim brzuszku wszystko zmieszczę,

lecz nie zjadam kości jeszcze.

 

I tak ciągle brodą rusza,

do jedzenia buzię zmusza.

Przy tym jeszcze mruczy, stęka:

„Być grubasem – to jest męka!”

 

Oddech ma krótki, już sapie,

ale wciąć je, je co złapie.

Teraz leży sobie w cieniu:

„Do roboty wychodź, leniu!”

 

„Ja nie mogę, boli mnie brzuch.”

„Bo sam zjadłeś więcej niż dwóch.

Proszę, zaraz cię zważymy,

twoją nadwagę sprawdzimy.”

 

I wtedy zanucił basem:

„Dłużej nie chcę być grubasem.

To okropne tak w biodrach tyć.

Wcale nie chcę grubym być.”